PATRONITE.pl

patroniteTemat tak poważny, że aż śmieszny, bo o pieniądzach.

Na początek proponujemy zieeew… To dotleni mózg i pozwoli uniknąć drzemki podczas lektury.

Już? To lecimy…

Czy zetknąłeś się z ludźmi, którzy okazali się niepoważni i niekonsekwentni, zmieniając zdanie w zależności od ciśnienia, albo ruchu na bramkach A4 pod Kleszczowem w dni nieparzyste? Ludźmi ze snami o potędze, którym wystarczy postawić przed siedzibą parkomat, by przestały im się „spinać budżety”? Albo baronami, którzy posiedli wiedzę gdzie w Chinach kupić milion sztuk, więc czują się znawcami każdej jednej sztuki? My tak mieliśmy nie raz, nie dwa, ale coś koło pierdydziesiąt.
Po ostatnim razie pierwszą myślą było standardowe „pierdolnąć tym wszystkim i wyjechać w Bieszczady”, ale po przespaniu się z tym planem, jeszcze przed poranną kawą, jednogłośnie go odrzuciliśmy, bo na ściętych drzewach, połoninach i wypasanych owcach nie da się rysować. A przynajmniej tak słyszeliśmy.

Długo szukaliśmy pomysłu na „co-dalej”, drapaliśmy się po czołach, łaziliśmy w kółko, zawracając raz po raz gitarę wujkowi Google w poszukiwaniu argumentów, momentami chwytając się już za kołnierze, gotowi na oddanie interlokutorowi strzału „z grzywki”. Wiele pudełek pizzy później postanowiliśmy – idziemy na kolizję, va banque; będziemy żreć gruz, ale zostaniemy sobą. Postanowiliśmy uciec do przodu i na przekór chujowym realiom, postawić na PATRONAT, bo kto bogatemu duchowo zabroni?

Co to za gówno? – słusznie zapytasz. W baaaaaaaaaaardzo dużym skrócie patronat to opieka. W dużym skrócie to taki futerał po gitarze, do którego przechodnie wrzucają drobne. A w małym skrócie zostajesz patronem, mecenasem, opiekunem Flamastra i reszty „Parady Karzełków” – to dzięki TWOJEMU wsparciu robimy to, co robimy, bez nacisków, bez „to nie wypada”, „niezłe, niezłe, ale za mocne, może kiedyś”, „wymyślcie jeszcze z 5-6 propozycji”, „to w lewo na zielono, tamto w prawo pomniejszyć i na środku logo, tylko trzy razy większe” itp. kurewstwa. Inaczej mówiąc jesteś gwarantem ciągłości czystej, naturalnej, nieskrępowanej beki, ale bez oglądania się na „co ludzie powiedzą” i na to czy mamy czas, bo to właśnie TY – ni mniej, ni więcej tylko właśnie TY – kupujesz nam czas i niezależność!

Chcemy robić to co lubisz oglądać i – nie ukrywajmy – to co wychodzi nam najlepiej: chujowo rysować, łamać tabu, wtykać kij w mrowisko, buty między drzwi, ziać sarkazmem i rzygać ironią, a nie toczyć akademickie dysputy o najmojszości tego czy innego sformułowania, albo – nie daj bogowie – robić coś dla kogoś, kto twierdzi, że wcale wczoraj tak nie mówił, albo że płaci, więc żąda, a jak się nie podoba, to wypierdalać. Kończąc wywód: Nie żyjemy z dotacji, z budżetu państwa, czy innych majętnych wujków; nie jesteśmy nikomu dłużni lojalności, przychylności, wierności i innych -ości, nawet chujowości.

To nie ZUS, nie PIT, nie abonament RTV – masz ten komfort, że nie musisz! Możesz!

Jeśli dotrwałeś do tego miejsca, to znaczy, że albo naprawdę Cię to zainteresowało, albo jednak przysnąłeś i jebnąwszy czołem w klawiaturę, nacisnąłeś jakimś cudem klawisz „page down”.
Tak czy tak, tu jest link do karzełkowego profilu na Patronite i prawdziwych szczegółów o co kaman, bez lakonicznych skrótów: https://patronite.pl/remekdabrowski

 

patroniteweb